Z Pauliną i Arkadiuszem znaleźliśmy wspólny język od pierwszych chwil wspólnej pracy. Zarówno w domu Pani Młodej, jak i Pana Młodego daliśmy radę zrobić świetną robotę w doskonałej atmosferze – bez nerwów, mimo że, jak to podczas przygotowań, czas gonił.

Wesele w dobie koronawirusa – Paulina & Arkadiusz

Wesele w czasach wirusa nie może się obyć bez charakterystycznych elementów: maseczek i płynu do dezynfekcji. Znajomi Pary Młodej nie pozwolili im zapomnieć o wyjątkowych czasach, w jakich postanowili się pobrać, dlatego przed wyjazdem do kościoła rozbawili ich za pomocą samodzielnie przygotowanego gabinetu pielęgniarki. Parze Młodej została zmierzona temperatura, musieli się poddać obowiązkowej dezynfekcji rąk (i nie tylko) i dopiero wtedy mogli udać się wraz z rodzicami na błogosławieństwo, a następnie do kościoła, aby tam móc powiedzieć sakramentalne „tak”.

Midar Studio w łańcuckim kościele

Ślub odbył się w dobrze nam znanym kościele w Łańcucie. To budynek duży, a w środku ciemny, za to umożliwiający wykonanie niebanalnych kadrów. Najpiękniejszy dzień w życiu Pauliny i Arkadiusza udało nam się „zapisać” za pomocą ciepłych zdjęć z kościelnego wnętrza.

Wesele pod namiotem

Sala weselna również pozwoliła nam na wykonanie niesamowitych ujęć, które – mamy nadzieję – przypadły do gustu i Parze Młodej. A trzeba przyznać, że owa sala weselna była pewnego rodzaju wyzwaniem. Jako że był początek lata (czerwiec), a wszyscy byli spragnieni przebywania nie w czterech ścianach, a na powietrzu (bo przecież pandemia wszystkim nam dała się we znaki), wesele odbyło się… pod namiotem. Ta piękna i nietypowa sala weselna była znakomicie i profesjonalnie przygotowana zarówno pod względem estetycznym i dekoracyjnym, jak i funkcjonalnym. Nikt jednak nie mógł przewidzieć, że wysokie czerwcowe temperatury oraz mnóstwo bawiących się gości powalą klimatyzację na kolana. Tak więc praca była wyzwaniem, ale kto nie lubi wyzwań?! Skoro goście bawili doskonale, to i my nie dawaliśmy za wygraną, jak najlepiej radząc sobie z temperaturą.

Jako że rok 2020 pełen był niespodzianek (niekoniecznie przyjemnych), i na weselu nie mogło się obyć bez komplikacji. Półtoragodzinny brak prądu sprawił, że na chwilę wszyscy zamarli, ale okazało się, że zespól September wziął sprawy w swoje ręce i zabawiał gości biesiadą na środku parkietu. To nie mogło się nie udać. Przecież na weselach sami uwielbiamy sobie pośpiewać!

Kiedy nadszedł wieczór, wesele pod namiotem przeniosło się niemalże do baśniowej scenografii. Jak można zobaczyć na zdjęciach, doszedł półcień, zmieniły się kolory, a całość wyglądała niczym wnętrze średniowiecznego zamku. Takiej okazji nie można było przepuścić. Klimatu dodawały cudowne żyrandole przywodzące na myśl renesansowe sale balowe, w których bawiły się panie w pięknych sukniach i elegancko ubrani mężczyźni.

Plener w opuszczonym dworku

Plener ślubny w opuszczonym dworku okazał się strzałem w dziesiątkę. Nasza Para Młoda świetnie się prezentowała w starodawnych wnętrzach, pnączach roślin i wszechobecnym drewnie. Ciepłe światło, które rozświetlało ciemność, kurz unoszący się w powietrzu, a do tego nasza Młoda Para – to wszystko zgrało się ze sobą doskonale, dając niesamowite efekty.

Ale to nie była nasza jedyna opcja na plener. Kolejnym pomysłem była sesja ślubna w winnicy.

Na miejsce sesji wybraliśmy wyjątkowe miejsce. Było wyjątkowe dla nas, ale i Para Młoda poczuła się w nim niesamowicie. Winnica to nie tylko rośliny, ale też stylowe budynki, które pozwoliły nam nieco odetchnąć po ujęciach wśród winnych rzędów. Oczywiście wino stanowiło nieodłączny element naszych kadrów.

Zachód słońca na sesji to zawsze wyczekiwany moment. Udało nam się złapać tę chwilę, dzięki czemu powstały cudowne, romantyczne ujęcia. Mało tego! Udało nam się zrobić kilka ujęć w momencie Golden Hour, czyli złotej godziny, która charakteryzuje się szczególnym oświetleniem.

Jeśli marzycie o podobnej sesji ślubnej, zapraszamy do kontaktu. Fotograf Rzeszów i kamerzysta Rzeszów – dwie opcje w jednej, które pozwolą Wam zdobyć najpiękniejszą pamiątkę z Waszego wyjątkowego dnia.

Ostatnie wpisy na blogu