Tego jeszcze nie było! Czy komukolwiek opuszczona szklarnia kojarzy się romantycznie? Chyba nie. My postanowiliśmy zmienić stereotypy, powalczyć
z konwenansami i udowodnić naszej Parze Młodej oraz Wam, że fotografia i film to dziedzina niezwykła, zaskakująca, nowatorska i… magiczna. Ale dość o tym, skupmy się na Parze Młodej, która jest numerem jeden naszej historii. Zanim przejdziemy do sesji ślubnej w szklarni, opowiedzmy sobie nieco, co działo się na ślubie i weselu Adelajdy i Michała. A z punktu widzenia fotografa i kamerzysty działo się niemało!

Lipcowy ślub Adelajdy i Michała

Lipcowe śluby są zawsze bardzo ciepłe. To mało zaskakująca prawda, zważywszy na to, ze przecież to środek wakacji. Ale nie bez powodu zaczynamy naszą relację od tego zdania. W przypadku wesela Adelajdy i Michała ciepło było nie tylko ze względu na porę roku i mocno przygrzewające słońce, ale także ze względu na kolory, jakie królowały w tym dniu na weselnej sali. I nie chodzi nam w tym miejscu o dekoracje. Goście Pary Młodej spisali się na medal – podczas zabawy na parkiecie falowały czerwienie, róże, żółcie i kwiatowe wzory. Dodając do tego ciepłe światło lampionów, wyłania nam się naprawdę gorąca atmosfera!

Dzień był bardzo gorący pod różnymi względami, ale sam wieczór nie był ani odrobinę chłodniejszy. A to za sprawą zimnych (a jednak było coś na ochłodę!) ogni. Iskry zimnych ogni i rozpaleni dobrą zabawą goście weselni to najlepszy duet. Do tego wystarczy dodać gorącą miłość Pary Młodej i patrząc na zdjęcia, czuje się niemal fizycznie temperaturę, która towarzyszyła nam tego lipcowego dnia.

Aby się trochę ochłodzić, trzeba było wyjść na zewnątrz. Tam z kolei królowała zieleń. Oglądając przygotowany przez nas reportaż ślubny, przyjrzyjcie się zdjęciom grupowym – gałęzie pełne zielonych liści niczym kaskada wodospadu ochładzały nieco bardzo gorącą atmosferę tego dnia. Nie macie wrażenia, że taki kontrast jest w pewien sposób zamierzony? Widocznie natura miała swój udział w przygotowaniach do tego wielkiego wydarzenia w życiu Adelajdy i Michała.

Szklarnia na plener

Jeśli ktoś usłyszy (a nie zobaczy!), że sesja ślubna pewnej pary odbyła się w starej szklarni, to pomyśli, że to niemożliwe. Okazuje się jednak, że tak myśląc, można się grubo pomylić. Istnieją bowiem osoby, które zdecydowały się na tak oryginalną sesję. A my mieliśmy to szczęście, że uczestniczyliśmy razem z nimi
w tym ciekawym wydarzeniu.

Szklarnia na plener okazała się bardzo wdzięcznym miejscem. Pani Młoda i szklarnia prezentowały się doskonale – Adelajda wyrażała nadchodzące nowe wydarzenia, natomiast szklarnia to, co zostało już za nią, dawne życie. Razem z Michałem zaczynają nowe życie, zatem warto pożegnać się z tym, co stare.

Co jeszcze warto tutaj zaznaczyć? Że kolory pleneru ślubnego Adelajdy i Michała to całkowite przeciwieństwo barw, jakimi cechowało się wesele. Tutaj mieliśmy wachlarz zieleni, kolorów niebieskiego i szarego, dzięki czemu mieliśmy możliwość zobaczenia Pary Młodej w dwóch zupełnie różnych klimatach. Nie cała sesja miała miejsce w szklarni. Zależało nam również na tym, żeby skorzystać z pięknych przestrzeni, dlatego tłem dalszych poczynań stało się piękne o tej porze roku jezioro. Spokojna tafla jeziora idealnie przygotowała się do naszych oczekiwań. Po weselu pełnym emocji i energii zależało nam na tym, aby Parę Młodą przedstawić w zupełnie innym stylu – w wyciszeniu i refleksyjnym uniesieniu. Czy się udało? Mamy wrażenie, że tak. Co Wy o tym sądzicie?

Midar Studio miał już okazję robić plener ślubny chyba wszędzie, o czym świadczy chociażby przykład ze szklarnią. A może macie jakieś ciekawe pomysły na coś, czego jeszcze nie doświadczyliśmy? Bardzo chętnie spróbujemy nowych smaków, bo uwielbiamy nowości!

Adelajda i Michał pozwolili nam na przeżycie przygody. Co więcej, sami zdecydowali, że taką przygodę chcą przeżyć. Dziękujemy im za bardzo udaną współpracę,
a reportaż z naszych wspólnych działań prezentujemy powyżej.